czwartek, 16 lipca 2015

Kilka głownych zmian żywieniowych.


Jak już wcześniej pisałam, chcę schudnąć bez korzystania z drastycznych diet oraz wyrzeczeń, bez ciągłego liczenia kalorii i stresu. W tym poście postanowiłam w kilku punktach przedstawić jakie zmiany żywieniowe wprowadziłam.

1. Jedzenie 5 posiłków dziennie. Pewnie dla większości z Was to norma, jednakże u mnie był to nie lada problem. Do tej pory jadałam tylko 2 posiłki. Spory obiad oraz bliżej nieokreślone, wszystko na co miałam ochotę tuż przed snem... Wydaje mi się, że ta cała sytuacja wynikła z nocnego trybu pracy. Po zjedzeniu obiadu, w ciągu dnia, nigdy nie chciało mi się jeść. Potem w pracy tym bardziej. Dopiero po powrocie nad ranem do domu, trzeba było zaspokoić głód i położyć się spać.
Obecnie staram się jadać te 5 posiłków. Okazuje się nawet, że tak jak wcześniej nie byłam głodna przez cały dzień, tak teraz przyzwyczajony organizm sam się domaga częstszego jedzenia.

2. Nakładanie sobie mniejszych porcji. Do tego też, o dziwo, można się przyzwyczaić. Zresztą jadając częściej, nawet nie chce się jeść dużo. Przynajmniej ja tak mam. Gdzieś kiedyś usłyszałam, że powinno się zjadać na 1 posiłek tyle jedzenia, ile mieści się w "garści". Staram się stosować, ale obiady jednak zjadam trochę większe;)

3. Odstawienie niektórych produktów. Nie jestem żadnym specem w dziedzinie żywienia więc nie wiem czy moje działania są słuszne. Tak czy inaczej ja je stosuję. Postanowiłam po prostu nie jeść białego pieczywa oraz, w miarę możliwości, ziemniaków. Kiedyś wydawało mi się, że nie można żyć bez ziemniaków. Teraz jest to dla mnie wręcz inspirujące, jak wieloma rzeczami można je zastąpić na talerzu.

4. Ograniczenie słodyczy. Tutaj tylko ograniczenie. Nie mogłabym odmówić ich sobie zupełnie, zbyt mocno je lubię. Muszę jednak zaznaczyć, że nie rzucam się na wszystko co słodkie. W sensie - byle czego nie jadam. Lubię czekoladę, lody oraz domowe wypieki. A ograniczenie polega na tym, że przykładowo zamiast całej tabliczki zjadam 1, max 2 rządki. A ciasta nie kilka kawałków, tylko 1. Właściwe mogę się pokusić o stwierdzenie, że jedzenie większej ilości takich smakołyków nie ma sensu. Bo prawdziwy smak czuje się tylko na początku i warto się tym delektować. Później jet to już tylko zapychanie żołądka z łakomstwa... A co do lodów, zwłaszcza w sezonie letnim, to chyba najlepszy możliwy deser. Niebawem pokaże na blogu jak można robić pyszne lody samemu.

5. Przygotowywanie lekkich, zdrowych dań. Najlepiej z ekologicznych produktów. Marzę o założeniu własnego ogrodu, gdzie wyhodowałabym sobie wszystko sama. Na razie udaje mi się tylko uprawiać różnego rodzaju zioła na parapecie. A co do dań, to odkrywam dopiero świat gotowania, co więcej zaczyna mnie pasjonować:) Koniec z ciężkimi tłustymi potrawami.


6. Żadnego jedzenia w proszku. Jak się pewnie domyślacie, chodzi mi przede wszystkim o chińskie zupki i wszelkiego rodzaju dania typu instant - zalejesz i gotowe. Coś strasznego. W tej kwestii nawet nie muszę nic zmieniać. Nigdy nie byłam zwolenniczką tego typu "potraw". Przeładowane chemią i niezdrowe. W ogóle chemia w produktach spożywczych to temat na dłuższą wypowiedź. Póki co zalecam sprawdzanie składu każdego kupowanego produktu. Czasami lista składników potrafi zaszokować...

7. Nie jeść fast-foodów. Czyli tak zwane śmieciowego jedzenia. Z tym również nie będę miała raczej większego problemu. Dosyć rzadko mi się zdarzało kupować fast-foody. Raczej dzieje się tak tylko w towarzystwie. Wszyscy chcą jeść - jem i ja... Ale nawet w takiej sytuacji, można się zorientować czy dany lokal nie serwuje chociażby jakiejś sałatki.


To był już ostatni punkt na mojej liście zmian. Od czasu kiedy zaczęłam je wprowadzać czuję się naprawdę lepiej. A jak wyglądają Wasze nawyki żywieniowe? Chętnie się dowiem jak się na to zapatrujecie:)

18 komentarzy:

  1. Mniejsze porcje oraz odstawienie "żarcia w proszku" i fast foodów to dla mnie największy problem — oczy by jadły, tym bardziej, że hamburgery na plakatach i gotowe dania na opakowaniach wyglądają tak pysznie! ;)
    TeoriaKobiety.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest najgorsze, oczy by chciały;)

      Usuń
  2. Mnie niestety też gubi jedzenie przed snem , 7 mądrych zasad żywieniowych. Też spróbuję się ich trzymać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja niestety jestem takim obżartuchem, że udaje mi się trzymać takich zasad niestety tylko przez jakieś 2 tygodnie, po czym znów wracam do niezdrowych nawyków. : /
    robertakaaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś też tak miałam. Przyszedł jednak moment krytyczny i powiedziałam sobie - dosyć tego. Teraz już się nie poddaję:)

      Usuń
  4. Witaj :) natrafiłam na Twojego bloga u Eweliny z WS, w komentarzu. Również się odchudzam, przeszłam na zdrowy tryb życia. Bardzo mnie cieszy, że moja waga i tłuszcz lecą w dół, to największa motywacja! :) Twój blog dodatkowo mnie jakoś motywuje. Czytam wszystkie Twoje komentarze, jakbym była u siebie (zapraszam na opowiadanie: www.legendynocy.blogspot.com ). Naprawdę, fajnie jest czytać, że Tobie też się udaje i że ciągle walczysz. Ta walka jest najtrudniejsza. Mam blog w zakładkach i obserwowanych i kilka razy dziennie sprawdzam, czy nie ma wpisu. Pamiętaj, nie poddawaj się! Ps. Czekam na jakieś dietetyczne przepisy, bo crunchy na pewno wypróbuję! :) Pozdrawiam, Froncala ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak bardzo cieszą mnie Twoje słowa:) To dopiero motywacja, kiedy ktoś kibicuje i trzyma kciuki:) W takich sytuacjach czuję, że to nie może się nie udać. A przepisy będą na pewno, nie tylko dietetyczne, ale też i zdrowe:)

      Usuń
  5. Na mnie działa jedzenie dużo nabiału mój organizm wręcz kocha jogurty i tego typu sprawy no i oczywiście jedzenie co 3 godziny.. co dla mnie jest mordęgą ale jak wpadam w rytm to idzie sprawnie i fajnie! :)
    Uwielbiam ćwiczyć ale to tak tylko wspominam :D
    Świetny blog!!

    versjada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem wielką fanką jogurtu naturalnego:)

      Usuń
  6. Jeśli mogę Tobie coś doradzić to włącz do diety siemię lniane, czerwoną herbatę i herbatę z czerwonokrzewu oraz w miarę możliwości jagody goji :)
    Jagody są dosyć drogie, jednakże mają takie właściwości, że ja przymykam oko na cenę :)
    Co do ziemniaków to same w sobie nie są tuczące, ale jeśli jesz je z sosem czy tłuszczem to i owszem :)
    Co jeszcze...2 litry wody niegazowanej dziennie to już podstawa, pewnie o tym wiesz, ale ja zawsze o tym wspominam :D
    Monika Rogielska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wodzie wiem. I piję dużo, pisałam o tym w osobnym poście:) Jeśli chodzi o herbaty to też uwielbiam:) A jeśli chodzi o to siemię i jagody muszę to rozważyć, poczytać na ten temat:) Dziękuję za porady.

      Usuń
    2. Bardzo dobre porady żywieniowe serwuje Anna Lewandowska na swoim profilu fejsbukowym oraz na blogu hpba.pl :)
      Dzięki Ani właśnie osiągnęłam swój sukces i zmieniłam nawyki żywieniowe :) Polecam!
      Monika Rogielska

      Usuń
    3. Obserwuję już Anię od jakiegoś czasu:) Staram się czerpać wiedzę z wielu źródeł:)

      Usuń
  7. Też mam problem z 5 posiłkami, właśnie przez pracę - w ciągu dnia nie mam czasu i opycham się wieczorami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak robiłam. To chyba najgorsze możliwe podejście.

      Usuń
  8. Najbardziej podobają mi się punkty 6 i 7:). A jeśli chodzi o ograniczenie słodyczy, to od kwietnia nie jem cukru i moje samopoczucie jest o wiele lepsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To gratuluję wytrwałości:) Mi byłoby chyba zbyt ciężko całkowicie sobie odmówić. Wyznaję zasadę, że najważniejszy jest umiar:)

      Usuń

Kochani bardzo mnie cieszy, że zostawiacie po sobie ślad w postaci komentarzy i dziękuję za to. Jednakże pamiętajcie, że komentarze: wulgarne, hejterskie, w jakiś sposób niestosowne lub zawierające linki reklamujące Wasze strony będą kasowane.